poniedziałek, 23 grudnia 2013

Szwarc, mydło i powidło...


Kiedy weszłam między stragany zrobiło mi się trochę żal...

Mimo, że nie pamiętam za swojego życia prawdziwych wiejskich  jarmarków, dawnych odpustów przy koście w święto jego patrona, czy targów sprzed kilkudziesięciu lat - to zawsze przy takiej okazji jak Targi Bożonarodzeniowe zaczynam za nimi tęsknić.
Za tym gwarem, niespiesznym spacerem między straganami, targami, kłótniami, świętem - bo wyjazd na jarmark, który zwykle odbywał się tylko raz w tygodniu - był dla całej rodziny dniem szczególnym. Za tym wszystkim co kiedyś opowiadała mi babcia. Jak dziadek zaprzęgał konia do wozu, jak brali sery, jajka, mleko a czasem świnię chowaną na sprzedaż, jak jechali wozem dziewięć kilometrów na targ, a ona zastanawiała się czy jak wrócą to nie okaże się, że któreś z jej kilkorga dzieci czegoś nie zmalowało. 

A teraz, też pięknie, ale jakoś tak inaczej...





















Zdjęcia Baba na wsi

6 komentarzy:

  1. http://youtu.be/Towf1hPoZa8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. a ja pamietam wlasnie kiermasze pod kosciole sw jozefa w naszym miescie...zawsze stal tam pan ktory sprzedawal wate cukrowa...ten smak i zapach nie do podrobienia...moj brat zawsze kupowal sobie tam pistolet i korki, a ja zawsze kolorowe spinki do wlosow...balonikow na druciku nie pamietam ale drewniane koguciki na patyku bylu...guma do zucia Donald...o Jezuuu, i gumki chinskie...oi to byly czasy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wata cukrowa i rybki i kapiszony:) Czego tam nie było

      Usuń
  3. ...a woda sodowa z wózka, ta tak zwana "gruźliczanka?" (sprzedawca mył szklankę w tej samej brudnej wodzie)... i jeszcze pistolety na kabzle...

    OdpowiedzUsuń