piątek, 1 sierpnia 2014

Podłoga w chałupie - wracamy do punktu wyjścia


Wiemy do czego dążyć.  Chcemy podłogę nieidealną,  jakby była tu od wielu lat, albo chociaż taką, która szybko będzie tak wyglądać.
Pierwsze próby znalezienia sposobu na zrobienie podłogi, takiej jak dawniej w wiejskich chałupach były już w marcu (czytaj tutaj). Wielu przekonywało nas:

- Nie znajdziecie nawet tak dużych desek, które będą sięgały na szerokość od początku do końca pokoju, czy kuchni.

Zdesperowani rozważaliśmy nawet wariant deski hipermarketowej. Od tego pomysłu odwiodły nas Wasze wpisy, bo przekonaliśmy się, że znajdziemy!

Z tą myślą, poza luźnymi rozmowami, oglądaniem desek „przy okazji” zarzuciliśmy temat na kilka miesięcy. No może nie całkowicie. Doszliśmy do wniosku, że znajdziemy tzw. wzornik – deskę, która będzie mieć fakturę i kolor – taki jak chcemy! Pomyśleliśmy, że przynajmniej ten etap będziemy mieć za sobą, kiedy powróci temat robienia podłogi.

Na początku moje i Onego wyobrażenia o kolorze były radykalnie rozbieżne. Ja ciągnęłam w stronę jaśniejszego, On ciemniejszego.

- Na ciemnym będzie widać kurz – powtarzałam, tak jak powiedziała mi moja doświadczona siostra.

Jedna chwila zniwelowała różne zdania. Oboje w sklepie zobaczyliśmy, wśród innych, rząd ułożonych desek. Faktura i kolor – wręcz idealne. Deska z delikatnymi wgłębieniami po szczotkowaniu. Kolor jakby pośrodku – pomiędzy wyobrażeniem moim, a Onego.

Już wiedzieliśmy.

- Taką chcemy.

Nie, nie tą – a taką, bo ta składałaby się z krótkich desek, jakich nie chcemy. Ale musi być kolorem i fakturą przynajmniej maksymalnie podobna.

Kupujemy różne warianty bejcy, matowy lakier, białą pastę do postarzania desek i zaczynamy testy.

W ruch idą, kupione jeszcze w ubiegłym roku, po promocji w markecie budowlanym sosnowe deski. Te będą ułożone w małym pomieszczeniu wygospodarowanym po części komory, gdzie stanie szafa i będzie wszystko co jest potrzebne w domu, ale nie musi być na oku.
Idealne na testy. Bo wiernie odtworzą kolor na deskach szykowanych na podłogę. Bo ze względu na ceny będą na pewno sosnowe.
Teraz musimy zrobić wszystko, żeby dzięki bejcy ukryć żółte właściwości tej deski.

I zaczyna się: bejcujemy, przecieramy, nakładamy, znowu przecieramy, czekamy aż wyschnie i ponawiamy. W końcu lakierujemy i zaczynamy zastanawiać się, który wariant nam pasuje:)


Dziś wydaje nam się, że już zdecydowaliśmy. Miejmy nadzieję, że nie zmienimy zdania kiedy przyjdzie do kładzenia podłóg.




Zdjęcia Baba na wsi

1 komentarz: