środa, 3 czerwca 2015

Do chałupy przyszło nowe


Naszej chałupie przed samym nosem wyrosła konkurencja.  Może poczuć się porzucona, bo zaglądamy do niej tylko na chwilę, a życie toczy się teraz zupełnie gdzie indziej.  
Od pierwszego momentu wiedzieliśmy, że tego naszej chałupie brakuje najbardziej. Pomijam brak wody, ogrzewania, łazienki i wielu innych:)

Mamy najprawdziwszy w świecie duży taras.

Belki ze starego 100-letniego rozebranego domu (o tym przeczytasz tutaj i tutaj), które kupiliśmy wieś dalej, czekały w stodole  trochę czasu i wreszcie znalazły u nas swoje miejsce. To na nich ekipa oparła całą konstrukcję. Na tym nie koniec. 

To miejsce łączy historię tej chałupy z historią domu Dziadków Onego. To do nas zawędrowały, leżące u nich długie lata stare dębowe deski, nieco już pokrzywione, popękane i niełatwe do wykorzystania.  Teraz zdobią nasz taras równym rzędem szczebelków i pozwalają, żeby zaglądać między nimi na naszą przestrzeń.  
Na podłogę trafiły wynegocjowane deski. Te, które dołożył nam przy sprzedaży chałupy poprzedni właściciel.

Rodzina stworzyła nam zarys wyglądu i co najbardziej ważne obliczenia spadków, wizualizację i kolor. Taki, który będzie pasować do starej chałupy.  

Jedno trzeba powiedzieć bez ogródek – taras to duże wyzwanie finansowe. 

Na dach tarasu marzyła nam się raczej droga tzw. blachodachówka z posypką, która swoim wyglądem jest bardzo zbliżona do naszej cementowej dachówki. Chyba na nasze szczęście, nie była dostępna od ręki i trzeba było zamówić  inną, ale za to dużo tańszą. Na szczęście bo, od której strony byśmy nie patrzyli to dachu naszego tarasu w ogóle nie widaćJ.  Przy innych zakupach nie było już wyboru.

Ekipa wylała wielkie betonowe stopy, na których oparła ciężką konstrukcję z bali. Wtedy zajechaliśmy do chałupy i dopadły nas rozterki. Bo tak cieszyliśmy się z tych starych bali, a teraz wydały nam się toporne i tworzące konstrukcję nie zapowiadającą niczego dobrego.  Zaczęłam się martwić: co jeśli wyjdzie coś zupełnie innego niż się spodziewaliśmy? Co jeśli coś okaże się nie tak i nie będzie odwrotu?  
Na uspokojenie słyszymy od ekipy:
- Będziecie zadowoleni.

Ten moment uświadamia nam, że wcale nie ustaliliśmy jak ostatecznie ma wyglądać nasz wymarzony taras,  a wspólne ustalenia są na tyle ogólne, że na koniec moglibyśmy być niemiło zaskoczeni. 
To kluczowy moment, który sprawia, że, co prawda na odległość, ale staramy się mieć wszystko pod kontrolą. Kiedy widzimy efekty końcowe, kamień spada nam z serca:)

P.s. marzyłąm o werandzie. Czym różni się taras od werandy? Jeśli tylko nazwą to od dziś zaczynam mówić, że mamy werandę:)














Zdjęcia On






9 komentarzy:

  1. Pięknie.Miłego wypoczywania na nowym tarasie.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, jak miło poczytać i popatrzeć. Wg mnie weranda jest zadaszona, oszklona lub nie, Taras jest otwarty i odkryty, a jeżeli zadaszony, to taki wbudowany w bryłę domu. Tak to sobie klasyfikuję, ale może się mylę. Weranda piękna, zazdroszczę, ja mam tylko taras koło domu. Miłego odpoczynku, Ol-ka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, pięknie! :) Też zawsze marzyłam o werandzie (zainspirowana serią książek o Ani z Zielonego Wzgórza, które chyba dobrze znasz:)
    Mi się zawsze wydawało, że weranda zdobi front domu, wejście do niego. Natomiast taras jest gdzieś tam z boku albo na tyłach. Definitywnie masz werandę :) I przepiękne swoje miejsce na Ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zacna budowla, solidna i pasuje do chałupy; tu będziecie spędzać całe lato, taki letni pokój; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardziej bym się zastanawiał czy to jest weranda czy ganek niz taras...


    To jest oczywiście WERANDA, bo taras buduje się na zazwyczaj na poziomie parteru, czasami na dachach - nie jest zadaszony!!!! czasami w przypadku tych budowanych wyżej posiada balustradę, przeszkloną barierkę itp.

    Weranda to po prostu dobudówka, najczęściej drewniane lub murowane pomieszczenie, otwarte lub oszklone, przykryte dachem, umieszczone przed wejściem do budynku albo przy innej elewacji :)

    Czyli to jest po prostu weranda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc mamy... werandę:). Dzięki Wam!

      Usuń
  6. Od 2 dni siedzę przed ekranem komputera i pochłaniam Twojego bloga i każdą zmianę w Waszej chałupie.Teraz jeszcze zyskała na wyglądzie, bo posiada prawdziwą werandę. Nie wiem czy kubki Mojżesza mają coś z tym wspólnego, że mimo wielu trudności tak wszystko fajnie się układa i prace jednak wyraźnie postępują. Pozwolę sobie wpadać czasem z wirtualną wizytą, pozdrowienia dla Was obojga, widać jak ciężko pracujecie.

    Jak mnie się marzy taka chata, nawet nie jestem w stanie wyrazić....ale wierzę, że kiedyś i mnie się spełni. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachwycona jestem, nic więcej nie umiem napisać po prostu chłonę...
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń