czwartek, 13 listopada 2014

Ogłaszamy start akcji! Rusza bejcowanie i lakierowanie podłogi


Czekam cierpliwie, każdy odgłos nadchodzącego sms-a jest dla mnie sygnałem, że On może wysyła zdjęcie, które chociaż w minimalnym stopniu zobrazuje to co tam się dzieje. A mnie tam nie ma!!! Muszę zaufać małym zdjęciom, na których jednak niewiele widać.
Wreszcie rusza akcja pod hasłem bejcowanie i lakierowanie podłogi. Niestety, z różnych względów bez mojego udziału. On bierze dzień wolnego, pakuje się do auta, a mi jest trochę przykro, że nie mogę mu pomóc.  
Jeszcze wieczorem, tego samego dnia dostaję pierwsze zdjęcia. Bejcowanie ma już za sobą pomieszczenie wydzielone z komory i mały „żółty” pokój. Kolejność nie jest przypadkowa. To dlatego, że On próbuje bejcowanie na żywym organizmie (czytaj: na położonej podłodze:)). A, że te pomieszczenia nie będą stanowić serca domu, to jeśli coś wyjdzie nie tak, nie będzie nam tak żal. 
Rozmawiamy przez telefon.
- Wygląda dobrze – słyszę. I poniekąd zdjęcia dają mi taką pewność. Pewność, że słusznie wybraliśmy taki, a nie inny kolor bejcy.

Która jak słyszę, mimo, że zgodnie z opisem na puszcze powinna wystarczyć nam na wszystkie pomieszczenia drastycznie zmniejsza swoją objętość.
- Zabraknie bejcy – mówi.  

Kolejnego dnia rano w Internecie szukam sklepów, w których On mógłby znaleźć taką samą bejcę.  On dzwoni i pyta.  W mieście oddalonym o 10 km są dwie puszki. Jedzie, kupuje, ale ocenia, że to mało. Kolejne puszki znajdują się w mieście znajdującym się kilkadziesiąt kilometrów w przeciwnym kierunku. Kilometry nieważne, bejca jest i robota nie stanie w miejscu.

Wraca z puszkami. Na wszelki wypadek ma ich nawet w nadmiarze. Na tapetę idą pokój i kuchnia. I na powrót pomieszczenia po drugiej stronie sieni, w których bejca już wyschła i On nakłada tutaj na podłogę pierwszą warstwę lakieru.

Następnego dnia lakieruje w pokoju i kuchni.  To tyle co może zrobić za jednym zamachem. Żeby nakładać drugą warstwę lakieru, pierwsza musi porządnie wyschnąć. 
Przyjeżdżamy za kilka dni i wreszcie widzę wszystko na żywo.  Jasne przestrzenie, które wydają się dużo większe niż w rzeczywistości i wrażenie, że odległość od podłogi do sufitu nie jest wcale za mała (o co od samego początku bardzo się bałam).

Aż trudno uwierzyć, że bardzo nieśmiało możemy zacząć myśleć o meblowaniu.

Po pierwszym lakierowaniu z podłogi wychodzi coś na wzór kłaczków. On szlifuje je papierem ściernym i na podłogi idzie druga warstwa lakieru. 
Kiedy kończy, zamykamy chałupę, wracamy do domu i zostajemy z pytaniem: 
- Czy podłoga będzie wymagać jeszcze jednej warstwy lakieru?





Zdjęcia: On




14 komentarzy:

  1. Rewelacja a teraz mam prośbę o nazwę bejcy, bo też poszukuję do podłogi Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! To bejca Vidaron - a nazwa dąb bielony. Na nasze oko wygląda bardzo naturalnie i to chyba jej główny atut:)

      Usuń
  2. Wspaniałe, jasne pomieszczenia, zapach świeżości; jasne, że chce się być przy wszystkich ważnych procesach budowlanych, aby własnym okiem dopilnować, jak chociażby tego, czy kolor właściwy; bo czasami próbki kolorów na tablicy sklepowej pokazują coś zupełnie innego niż w rzeczywistości, na żywej desce; a jaki widoczek za oknem na przedostatnim zdjęciu; ogrom pracy za Wami, efekty doskonałe, to kiedy parapetówka? pozdrowienia ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciach nie widać, ale jeszcze duuużo roboty:). Myśl o parapetówce jeszcze nie przyszła mi nawet do głowy:)

      Usuń
  3. Kłaczki czy bąbelki? Jestem na bieżąco bo właśnie małżonek lakieruje naszą sosnową podłogę. Po pierwszym lakierowaniu (lakier na bazie wody) pojawiły się bąbelki, trzeba było zetrzeć papierem ale za drugim razem też się pojawiły. Okazało się, że to kwestia narzędzi. Nie lakierować wałkiem tylko pędzlem;) Podłoga śliczna! Powodzenia życzę! M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas kłaczki. Dziękujemy, żeby się tylko sprawdziła:)

      Usuń
  4. Pięknie jest! Zupełnie nie poznaje tej chatki, w której przy piecu grzaliśmy się w pewien zimowy wieczór (i wtedy też było magicznie i na swój sposób pięknie :) a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak było naprawdę radykalnie inaczej:), ale piec jest to najważniejsze, bo nadal jest się przy czym grzać:). Dzięki A.!

      Usuń
  5. Pięknie jest... Pozdrawiam Ol-ka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy:) Podłoga rzeczywiście nas zaskoczyla. Ściskamy Ol-ka!!

      Usuń
  6. Jaki to jest ogrom pracy... i robicie to sami? Szacun!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam . Jak podłoga spisuje się w użytkowaniu? Impregnat nie ściera się ?Rozumie ze to był tylko jeden produkt w postaci impregnatu vidaron, czy możne jeszcze na to jakiś lakier ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam . Jak podłoga spisuje się w użytkowaniu? Impregnat nie ściera się ?Rozumie ze to był tylko jeden produkt w postaci impregnatu vidaron, czy możne jeszcze na to jakiś lakier ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daliśmy jeszcze lakier, matowy i lakierowaliśmy nim podłogę 3 razy. Podłoga wygląda naprawdę super i jesteśmy bardzo zadowoleni

      Usuń