czwartek, 11 grudnia 2014

Jak zostaję dziedziczką drewnianej chałupy!


Dostaję wiadomość. W rodzinnej wsi moich Dziadków ktoś zapisuje mi w spadku dom. Jestem w szoku! Nie, nie ten naszej rodziny. Jest od kogoś zupełnie obcego.


Nieco oddalony od naszego. Na górce. Próbuję znaleźć wyjaśnienie. Mam tylko jedno. Wszyscy w okolicy wiedzą, że zachwycam się starymi chatami, że jak widzę niszczejące deski, wrastające w ziemię stare wyrzucone butelki to ratuję co się da.  

Miejsce kojarzę, domu nie. Jedziemy. Za domem dziadków Roberta, kolegi z dzieciństwa, który tu kiedyś przyjeżdżał, skręcamy w prawo i asfaltową drogą ostro w górę.  Chałupę poznaję od razu, bo stoi już przy niej trochę ciekawskich i to jedyny stary dom wokół tych nowych, murowanych. Ludzie są, bo skądś musieli się dowiedzieć, że przyjeżdżamy. 

Przez płot widać starą dużą chałupę, pobieloną jak wiele tutaj kiedyś, na siwy kolor. Jest dużo większa niż nasza. Na podwórku, jeszcze do niedawna musiały królować kaczki i kury. Ani źdźbła trawy i resztki kurzych i kaczych kup. Ale to mnie nie zraża. 
Duże podwórze, którego granice wyznaczają chałupa i po przeciwległej stronie drewniana stodoła, Jakieś szopy i dużo zakamarków. Inni ciekawie na mnie patrzą.  
Od kogoś dostaję klucze i każdy czeka, aż włożę je do starodawnego zamka, przekręcę i pchnę drzwi do sieni. 
Otwieram i od razu zakochuję się w tej chałupie. Nie myślę co i jak, co z nią zrobimy, skąd pieniądze na jej ratowanie, dlaczego go dostałam od kogoś nieznajomego? Patrzę i nasycam swój wzrok widokami: przestronną sienią, która tak jak u nas dzieli chałupę na dwie części, piękną drewnianą podłogą, bielonymi belkami i niesamowitymi wzorami ludowymi, które zdobią ściany sieni. 
Wchodzimy do wielkiej izby po prawej stronie. To ogromna kuchnia z dużym glinianym piecem, pokrytym białym kolorem. Za piecem znajduję kolejne drzwi. W drzwiach znajduję klucz, do którego przywieszona jest karteczka. Międzyczasie dowiaduję się, że chałupa należała do samotnej już staruszki. To pewnie ona przyczepiła tę karteczkę do klucza. Czytam, a tam niezdarne pismo, ołówkiem – pisze: Wstęp tylko: i tu podane jest imię i nazwisko mojej Mamy i tuż pod nim także moje. W środku znajduje się już sporo miejscowych, ciekawskich. Tylko czekają, aż otworzymy drzwi i każdy dowie się co takiego czeka tam na nas dwie. Oczywiście ku rozczarowaniu wszystkich, zostawiamy drzwi w spokoju. Przynajmniej na razie. 

Wracamy do sieni, a tam jakaś kobieta ma przed sobą balię z mydlinami. W ręce trzyma szczotę ryżową i ze ścian próbuje zmyć te piękne, ludowe motywy. Prawie krzyczę z przerażenia.  A ona, że chce pomóc, posprzątać. 
Bo kto będzie chciał chałupę w takim stanie. Kto w ogóle będzie chciał taką starą drewnianą, bez ogrzewania, bieżącej wody, ze starymi trzeszczącymi deskami na podłogach, wysokimi progami, drzwiami, w których ciężko doliczyć się tych wszystkich szczelin, starym piecem, oknami, trzymanymi lepikiem, które zniekształcają widok tego co na zewnątrz. 
Słyszę to wszystko, ale chyba nie słucham. Rozumiem dlaczego nieznana, samotna, starsza kobieta to mi postanowiła podarować swój ukochany dom.  

I mam tylko jedną myśl. Moje marzenie się spełnia. Będzie taka jak jest. Przekraczam wysoki próg. Wchodzę do jednej z izb po stronie przeciwnej do kuchni. Czuję się jak w najprawdziwszym skansenie. Chcę wejść do następnego pomieszczenia, ciekawa na jakie skarby trafię tym razem i… no cóż BUDZĘ SIĘ:)

P.s. Żeby oddać klimat chałupy z mojego snu sięgam, po zdjęca tej, która po przebudzeniu od razu przyszła mi na myśl. Klimat taki jak w zagrodzie u Felicji Curyłowej w Zalipiu:)



i inne z Zalipia

Zdjęcia: On

11 komentarzy:

  1. Hm, jakby tu rzec... musi zjadłaś coś ciężkiego na noc, albo może jakieś zioła suszyły się nad piecem, bo skąd takie kolorowe sny? Twój sen już spełniony, masz swoją chatę, a te kwiecistości to i sama sobie możesz domalować ... bo na ten przykład jakieś kwiaty na odrzwiach, albo nad oknem, albo na piecu, czemu nie? pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak tu nie jeść przed snem? Toż to dopiero zachęta:). A z motywami ludowymi to tak samo mówi moja siostra - możemy same pomalować i będzie jak w śnie:)

      Usuń
  2. To co sen.... uważaj. Bywaj prorocze ;) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być: To ci sen....uważaj bywają prorocze ;) ale telefon po swojemu napisał :) Jeszcze raz pozdrawiamy :)

      Usuń
    2. Oj wtedy mielibyśmy do zastanawiania co i jak zrobić z chałupą. Ale zmartwienie to by na pewno nie było:). A tak poza tym tematem to Wasza podłoga będzie cudna:).

      Usuń
  3. Z marzeniami trzeba uważać, czasem się spełniają. A sen piękny... Pozdrawiam serdecznie. Ol-ka.

    OdpowiedzUsuń
  4. W połowie lektury tak sobie pomyślałem, że na końcu będzie, że się budzisz ale opis był tak realny i piękny, że po kilku wierszach pomyślałem, że nie, że to jednak się stało w realu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo sen był tak realny, że trudno było mi się otrząsnąć po przebudzeniu i stracie:), hihihi

      Usuń