czwartek, 13 marca 2014

Historia pewnych kur


Dzwonię do C. a ona mówi, że takich cudów w swoim życiu jeszcze nie widziała. Liczę, że może przy tej okazji dowiem się ile ma lat, ale nie udaje się... Nadal nie będę mogła określić czy się trzyma, czy wygląda młodo jak na swój wiek, czy jednak ciężka praca dała jej w kość...?
W listopadzie, w jej obejściu, zupełnie z  zaskoczenia pojawiają się kurczaki. Nikt nie zauważył, że jedna z kur o tej zupełnie nietypowej porze roku poczuła zew natury i wysiaduje jajka:)

- Jak żyję, jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Teraz tylko problem jak to wykarmić. Przyjedziesz, sama zobaczysz jakie cuda – słyszę w słuchawce telefonu.

Kiedy pojawiam się w grudniu spodziewam się małych kurczątek, ale uświadamiam sobie, że miesiąc dla kury to jak dla człowieka kilka dobrych lat. Są już naprawdę duże. Siedzą w specjalnej komorze pod sztuczną kwoką i przy swojej naturalnej mamie, która kiedy wchodzimy do środka zaczyna się denerwować, głośniej gdakać i nerwowo przebierać pazurami. Kurczaki garną się jak oszalałe. Pewnie dlatego, że pojawienie się kogoś w drzwiach oznacza podanie czegoś do jedzenia.

I mimo, że te cudeńka pojawiają się wbrew jakimkolwiek zasadom natury, teraz w marcu żyją i mają się dobrze. Jestem pewna, że wśród tylu biegających po podwórku kur nie poznałabym żadnej z nich:)




Zdjęcia On



8 komentarzy:

  1. Ja jestem świnią i perswaduję kurom zimowe wylęgi.
    Poznałabyś! No może z daleka by Ci się myliły, ale już w rękach na pewno nie. Każda jest inna. No co, nie rozróżniłabyś kilku prążkowanych kotów?

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezła jesteś, hihih. Nawet natura Ci niestraszna. Czuję, że gdybym miała swoje kurki to pewnie znałabym nawet naturę każdej z nich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bez przesady, że natura mi nie straszna.
      Ta część natury, która nazywa się kogut, jest straszna!

      Usuń
  3. Magda ma rację. Poznałabyś bez problemu. Moja tez jedna kureczka postanowiła rozmnożyć się późną jesienią. Ale i tak już wtedy wiadomo było, że żadne zimy nie będzie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Już będę wiedzieć, że to widomy znak, że nie trzeba się szykować to srogiej zimy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też bym tak chciała. Takie obcowanie z naturą. Ale cóż. Życie wybrałam inne, a teraz ? - Teraz jest już za póżno na zmiany. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja teściowa ma kurki, takie malutkie, ale pyszne małe jaka znoszą. Pozdrawiam i zapraszam na mój blog
    http://nauczycielnatapecie.pl

    OdpowiedzUsuń