niedziela, 1 maja 2016

Linda, Stasiuk i Maleńczuk… a my między nimi


Jesteśmy jak w trójkącie bermudzkim, twórczym tyglu, artystycznych szponach. Poniżej nas Stasiuk i Linda, a nad nami Maleńczuk.
- To kogo dziś odwiedzamy, Lindę, Maleńczuka, Stasiuka, czy B.?(naszego najbliższego sąsiada) – pytam Onego, w drodze do chałupy. On jak najbardziej poważnie:

- Dziś B.
Chociaż wiemy, że jego akurat na pewno nie odwiedzimy, bo nie przepada za nami. My obcy i zaburzyliśmy porządek rzeczy na „jego” górce.

Za to już nie raz Stasiuk prowadził gorliwe dyskusje na temat swoich podróży na wschód, a Maleńczuk od niechcenia brał gitarę i mimo, że z pewnym ociąganiem, ale grał i śpiewał. A to wszystko w naszej stodole i oczywiście w mojej wyobraźni:)

Dziś do tego towarzystwa dołącza Linda, z jedną ze swoich min z „Psów”. A przypominam sobie o nim, bo w radio leci akurat „Nigdy nie będzie takiego lata..., nigdy” ("Filandia" Świetliki i Linda). Zresztą to kawałek, który zawsze towarzyszy mi w nostalgicznych momentach i tych naprawdę poważnych i tych nieco zabawnych. Bo na przykład nucę w myślach, wtedy kiedy cegła, po cegle rozwalaliśmy nasz wychodek. I mimo, że szło lepsze, bo już nie musieliśmy w zimne noce wychodzić za potrzebą na zewnątrz, to żal mi było, bo „ nigdy…”.

Ale to nie już  "nigdy…” sprawia, że do naszego towarzystwa w stodole dołącza Linda. Jest z nami z tego samego powodu co Stasiuk i Maleńczuk. Jest coś co ich łączy, a właściwie ktoś, bo My:).
Gdyby popatrzeć na mapie i połączyć linie między miejscem zamieszkania Pana Stasiuka i Pana Lindy, a od niego do Pana Maleńczuka, od tego z kolei z powrotem na dół do Pana Stasiuka, to my znajdziemy się w samym środku pomiędzy nimi.

Czyż takie sąsiedztwo nie upoważnia mnie do realnych myśli, że oto oni trzej, w tej naszej stodole. Stodole, która będzie już wewnątrz fajnym miejscem do przyjmowania gości. I Stasiuk prowadzi gorliwe dyskusje na temat swoich podróży na wschód, Maleńczuk bierze od niechcenia gitarę, a Linda po prostu jest.

A więc drodzy Panowie oferuję przyjemną stodołę i towarzystwo bardzo fajnych ludzi (bynajmniej nie myślę o sobie, a naszych bliskich znajomych, których zapraszamy na tę okazję).

Panu Stasiukowi na premierę swojej książki. Panu Maleńczukowi na debiut w takim miejscu, a Panu, panie Linda towarzystwo miłośników koni.

Jeśli wobec tego jakimś cudem traficie do wirtualnej Baby to czujcie się jak najbardziej zaproszeni!

3 komentarze:

  1. I tak myśle gdzie mniej więcej Baba ma siedzibę, to juz mniej więcej wiem ;) trochę tłoczno robi się od wszystkich znanych po okolicy, a już kręcą nowy film pod Duklą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa jak będzie wyglądała motoryzacja za 30-40 lat. Już przed 2000 rokiem zapowiadało się teorie na temat bezobsługowych samochodów, latajacych z punktu A do punktu B bez pomocy kierowcy :-) Miało się to nijak do rzeczywistosci. Dziś oprócz designu producenty prześcigają się w coraz mniejszym "teoretycznym" spalaniu auta, oraz w maksymalizacji różnych niepotrzebnych systemów przez które bardzo często trzeba odwiedzać autoryzowane serwisy. Moim zdaniem motoryzacja podąża trochę nie tą drogą którą naprawdę powinna... Wyniki spalania często fałszowane itp. :-(

    OdpowiedzUsuń